Zamknij
Polecamy

Wikusia chodzi do przedszkola, dzieci codziennie zajadają się tam drożdżowym...Czytaj więcej Pierwsze, nieśmiałe kroki stawiane przez nasze dziecko to powód do wielkiej r...Czytaj więcej

Lampa błyskowa w fotografii dziecięcej

lampa blyskowaJest to temat budzący wiele kontrowersji, obrosły różnymi mitami. Można przeczytać o złym wpływie światła błyskowego na wzrok i na układ nerwowy niemowląt, jednak teorie te głoszą najczęściej ludzie nie mający nic wspólnego z medycyną, są to raczej głosy zaniepokojonych matek niż lekarzy. Jedno jest pewne. Błysk skierowany bezpośrednio w oczy osoby fotografowanej z pewnością nie jest przyjemny, a tak wykonane zdjęcie nie wygląda dobrze. Z drugiej strony zdjęcia robione w pomieszczeniach przy świetle zastanym też nie wychodzą najlepiej. Jakimś wyjściem jest fotografowanie w jasne dni dziecka bawiącego się niedaleko okna, ale co zrobić jeśli zechce się ono bawić w ciemnym kacie, albo po prostu najlepszy humor ma wieczorem?

\r\n

Rozwiązanie jest proste, skuteczne, łatwe w użyciu i niezbyt kosztowne. Wystarczy kupić zewnętrzną lampę błyskową. Nie musi to być drogi i skomplikowany model. Wystarczy, że będzie miał głowicę odchylaną w pionie, jeszcze lepiej gdyby obracała się w poziomie. Automatyka nie jest niezbędna, ustawianie siły błysku jest bardzo proste zwykle wystarczy ustawić parametry na początku sesji, a później wystarczy ewentualnie wprowadzać drobne korekty. Naprawdę nie jest to uciążliwe w warunkach domowych. Jak podłączyć lampę do aparatu? W najlepszej sytuacji są posiadacze aparatów z gorącą stopką, wsuwamy lampę w sanki i po kłopocie. Jeśli nasz aparat nie ma gorącej stopki, to rozwiązaniem może być kupno lampy z fotocelą i wyzwalanie jej za pomocą lampy wbudowanej w aparat.

\r\n

Żeby lampa wbudowana nie oślepiała dziecka możemy przykleić do aparatu kawałek folii aluminiowej tak, aby zasłaniał on lampę od przodu i kierował jej światło na bok lub do góry. Niezależnie od tego, czy lampa błyskowa jest w sankach na aparacie, czy wyzwalamy ją za pomocą fotoceli, ustawiamy jej palnik tak, aby był skierowany w sufit tak, żeby do fotografowanego dziecka docierało tylko rozproszone światło odbite od dużej powierzchni. Warto tu jeszcze przypomnieć, że sufit powinien być biały, nie musi to być nieskazitelna biel, ale sufit o intensywnym kolorze zabarwi zdjęcie, a zbyt ciemny odbije za mało światła. Jeśli wyzwalamy lampę przy pomocy fotoceli (możemy to robić nawet jeśli nasz aparat ma gorącą stopkę, nie musimy z niej korzystać, zawsze możemy wykorzystać do wyzwalania lampę wbudowaną) warto poeksperymentować z miejscem jej ustawienia.

\r\n

Takie oświetlenie pozwoli nam po zdobyciu pewnej wprawy osiągać znakomite rezultaty, nasze fotografie będą na profesjonalnym poziomie, a dziecko nie będzie oślepiane ostrym światłem. Po czym poznać, że nasze eksperymenty z odbijaniem światła od sufitu są udane, że fotografie wykonane są prawidłowo? Naszym celem są zdjęcia wyglądające jak by były wykonane bez użycia lampy. W porównaniu z wykonanymi przy pomocy lampy wbudowanej fotografie będą bardziej plastyczne, pozbawione ostrych cieni, kolory będą żywsze, a osoby na zdjęciach nie będą miały czerwonych oczu. Oczywiście ten sposób oświetlenia można wykorzystać z powodzeniem w innych sytuacjach, np. na imprezach rodzinnych.

Tagi: ,

Bez komentarzy

Leave a reply

Skomentuj
Wpisz swore imię
Twój adres e-mail

Story Page