• Drukuj
Zamknij
Polecamy

Wikusia chodzi do przedszkola, dzieci codziennie zajadają się tam drożdżowym...Czytaj więcej Pierwsze, nieśmiałe kroki stawiane przez nasze dziecko to powód do wielkiej r...Czytaj więcej

Czy telewizor to wróg dzieci?

Kilka lat temu zapanowała moda na odsunięcie dzieci od telewizorów. To, co serwują nam stacje telewizyjne ma podobno wysoką szkodliwość i powinno zniknąć jak glutaminian sodu z posiłków. Coraz więcej rodzin funkcjonuje bez telewizorów, ale to też wydaje się niezdrowe. Jak poradzić sobie z problemem telewizji?

\n

 

\n

Telewizja precz

\n

Moda antytelewizyjna ma swoje plusy. Chociaż sklepy kuszą nas reklamami i promocjami, coraz więcej ludzi uodparnia się na wielkie obniżki telewizorów LCD LG Sony i innych istotnych marek.Niektóre mamy, które, uciekając od „nowoczesności”, likwidują szafki z telewizorami, wpadają w kolejną pułapkę. Przecież nikt nie chce odcinać dzieci od bajek. Trudno wyobrazić sobie dzieciństwo bez ulubionej kreskówki. Wtedy z pomocą przychodzi nam komputer i DVD. Mamom wydaje się, że takie rozwiązanie pozwoli im dozować relaksacyjne filmy dzieciom i włączać je wtedy, kiedy same uważają z stosowne.

\n

Komputer-pułapka

\n

To jednak prawdziwa pułapka. Każdy wie, że przez większą część dnia telewizja emituje zapychacze czasu antenowego. Programy dla dzieci z kolei są tylko w określonych godzinach (pomijając kanały stworzone z myślą o najmłodszych). Bajki w” komputerze” można natomiast oglądać w dowolnym momencie. Szczególnie, że z pomocą przychodzi nam jeszcze znany i kochany youtube i inne strony z darmowymi filmami online.

\n

Dochodzi do tego, że bajka pojawia się, kiedy mama chce odpocząć, kiedy maluch jest nieznośny i w nagrodę, gdy jest grzeczny. „Mamo, włącz mi bajkę” bywa więc popularnym domowym zaklęciem. Rodzice nagle zauważają, że latorośl tak pięknie i grzecznie spędza czas sama ze sobą.

\n

Rytuały to podstawa

\n

Sami dobrze pamiętamy, że wieczorynka była świętym momentem dnia. Nikt nie chciał się na nią spóźnić, rodzice nigdy nie zapominali nam jej włączyć (chyba że za karę…). Była wyznacznikiem końca zabawy na podwórku i drażniła zakończeniem, które było równe z pójściem spać. Z kolei sobotni i niedzielny poranek kojarzył się zawsze z ulubionymi programami bez ograniczeń.

\n

Idąc tym tropem, można uznać, że całkiem pożytecznym przyzwyczajeniem jest ustalenie godzin na rozrywkę bajkowo-filmową. Wiedzą o tym na pewno wszyscy rodzice, ale nie wszyscy stosują. Czas telewizyjny powinien być naturalny, właśnie tak, jak dobranocka.

\n

Po pierwsze nie szkodzić

\n

To prawda: telewizja szkodzi. Rozleniwia i zabiera czas n naukę i zabawę. Jednak programy edukacyjne wpływają na wyobraźnię i dostarczają nowej wiedzy, która pobudza do poszukiwań. Problem rodzi się tylko wtedy, gdy sytuacja wymknie nam się spod kontroli. Słynny obrazek malucha wpatrzonego z otwartą buzią w święty telewizor pasuje do wielu rodzin. Znowu wygrywa metoda złotego środka – jedyna, która sprawdza się w każdej sytuacji.

Bez komentarzy

Leave a reply

Skomentuj
Wpisz swore imię
Twój adres e-mail

Story Page