Kolka – przyczyna płaczu noworodka


Jest jeszcze jeden rodzaj napadowego płaczu charakterystycznego dla wczesnego niemowlęctwa. Początki bywają zwykle następujące: w trzecim bądź czwartym tygodniu od urodzenia dziecka zaczyna docierać do waszej świadomości, że pod wieczór – a nie w innej porze dnia – jego płacz nabiera coraz bardziej przejmujących tonów. Mija jeszcze trochę czasu, noworodek dorośleje, coraz mniej płacze w ciągu dnia i coraz łatwiej go uspokoić, natomiast późno popołudniowe napady płaczu przybierają na regularności i sile, aż wreszcie dochodzi do systematycznie powtarzających się co dzień – późnym popołudniem bądź wczesnym wieczorem – napadów już nie płaczu, lecz niepohamowanego wrzasku.\n\nW tej sytuacji prawdopodobnie traficie z dzieckiem do lekarza, chcąc wiedzieć, skąd się biorą owe regularne i niekontrolowane napady i dlaczego w żaden sposób nie możecie im zapobiec. „Co się z nim dzieje?” – spytacie.\n\nPo zbadaniu niemowlęcia lekarz upewni was, ze dziecko jest ogólnie zdrowe i świetnie prosperuje, orzeknie także, iż nie widzi żadnej fizycznej dolegliwości, ani bólu, ani niestrawności – która mogłaby usprawiedliwić tak widome oznaki złego nastroju. Pod koniec wizyty uzyskacie pewność, ze nic poważnego mu nie dolega, ale ani trochę nie zbliżycie się do rozwiązania problemu – dlaczego tak krzyczy i jak z tym żyć.\n\n\n\nOdpowiedzią jest najprawdopodobniej „kolka” (lub „kolka wieczorna”, lub „trzymiesięczna kolka”). Ani lekarz, ani pielęgniarka prawdopodobnie nie użyją żadnego z tych terminów, a to dlatego, ze są to określenia niefachowe. „Kolka” brzmi wprawdzie jak nazwa jakiejś choroby, raczej poważnej, wymagającej rozpoznania i leczenia, nie jest jednak jednostka chorobowa, tylko specyficznym typem wczesnoniemowlęcego zachowania – przyczyny są nieznane, nie zaleca się żadnego postępowania, nie ma złych następstw poza tymi, jakie może wywierać na system nerwowy rodziców. Używam tego terminu właśnie ze względu na wasz stan psychiczny, bo jeśli wasze dziecko rzeczywiście ma kolkę, samo nazwanie tego, czemu macie sprostać przez najbliższe dwa lub trzy miesiące, może wam trochę pomóc. To wy będziecie świadkami, jak wasze dziecko – tak pogodne, kiedy indziej – robi się codziennie wieczorem wprost nieprzytomne od krzyku. To wy będziecie próbować wszystkiego, co tylko przyjdzie wam do głowy, żeby mu pomoc, i będziecie zmuszeni akceptować fakt, że hoc każdy z podejmowanych zabiegów na moment pomaga, to w gruncie rzeczy tylko czas kładzie kres każdemu epizodowi.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *