Aktywna rodzina


Pamiętasz czasy szkolne, kiedy dwa albo trzy razy w tygodniu wszyscy uczniowie mieli zapewnioną dawkę sportu? I można było narzekać na bieganie nad rzeką lub na nieśmiertelną grę w „dwa ognie”, serwowaną nam przez nauczycieli, podczas zajęć z kultury fizycznej. Jednak wtedy ruszaliśmy się dużo, dużo więcej, niż teraz. A – paradoksalnie – to teraz potrzebujemy większej aktywności!

\n

\n

Zasiedzeni za biurkami, stłoczeni w samochodach, rozłożeni przed telewizorem i spędzający weekendy z komputerem u boku, w niczym nie przypominamy żywiołowych nastolatków, urządzających wyścigi po parku czy energicznych maluchów, szalejących na placach zabaw. Dawniej wystarczyła dobra piłka i drużyna futbolowa znalazła się natychmiast. Dziewczynki zaś pół dnia grały „w gumę” lub „w kabel” albo organizowały podwórkowe podchody. Może warto więc pielęgnować w naszych dzieciach te same przyzwyczajenia ruchowe? Dając dobry przykład młodemu pokoleniu, sami włączmy się w aktywne spędzanie popołudnia, soboty, kilkudniowych świąt.\nObowiązki domowe nie wykonają się same. Wraz z naszym partnerem życiowym ustalmy, kto odbiera dzieci ze szkoły, kto robi zakupy po pracy i jak dzielimy się pracami porządkowymi. Naszym pociechom postawmy warunek:  jeśli chcą iść razem z nami na basen, mają mieć wcześniej odrobione lekcje. Jeśli wybieramy się na cały dzień za miasto, wcześniej wspólnie sprzątamy dom i robimy kanapki przydatne na wyprawie. Nasz syn zamarzył o kursie wspinaczkowym, a córkę zafascynował aerobik? Świetnie, ale opłacając im dodatkowe zajęcia, upewnijmy się, że uczniowski grafik nie jest już zbyt napięty. Korepetycje, szkolne kołka zainteresowań, zajęcia w domu kultury – żeby zacząć regularnie uprawiać sport, trzeba też umieć wybierać między codziennymi wyzwaniami. I zdecydować się na realizację tych najpilniejszych.

\n

Tak jak zdarzają się zakochani w różnym wieku (bo przecież miłość nie zna granic!), tak samo sportowcy – amatorzy mogą wykazywać się aktywnością w wielu dziedzinach. Boisz się, że nie dasz rady z przestrzeganiem regularności ćwiczeń? Przygarnij pieska, ustal z rodziną zakres opieki nad zwierzakiem i codzienne spacery z pupilem zamieniaj w jogging, zabawę frisbee, rowerowe eskapady po peryferiach miasta.  Zapracowany tata stanie się dla swych dzieciaków wzorem do naśladowania, jeśli z iście żołnierską musztrą zacznie przestrzegać prostej zasady: dwa dni w tygodniu mają być sportowe. Siłownia z kolegami z firmy albo jazda na rolkach z synem i córką, to świetny pomysł za zagospodarowanie wolnych chwil. Tężyzna rośnie, zmniejszają się bóle stawów i migreny. Dobra mama z kolei nie tylko dba o zróżnicowaną dietę swoich latorośli, ale gimnastykuje się co rano, korzysta z sauny i zamiast zawozić dzieciaki autobusem do dziadków, przespaceruje się z nimi całą drogę. Okazji do rozmowy nie zabraknie, a ile z takiego marszu korzyści dla naszych organizmów!


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *